Uncategorized

Hildeberto Pereira da z siebie wszystko w Legii Warszawa

Legia Warszawa przedstawiła nowych zawodników.

Wśród nich jest portugalski obrońca superbet Hildeberto Pereira.

‚Oglądałem mecze Legii w Lidze Mistrzów, zarówno te ze Sportingiem, jak i Realem Madryt. Legia trafiła wtedy na bardzo trudną grupę. Mam nadzieję, że teraz będzie trochę inaczej’ – mówi Pereira. ‚Trenuję bardzo intensywnie i jeśli trener na mnie postawi, dam z siebie wszystko by Legia zaszła w Lidze Mistrzów jeszcze dalej’.

„Berto” przyleciał do Warszawy na początku tygodnia. W poniedziałek przeszedł testy medyczne w klinice przy Łazienkowskiej, zwiedził stadion Legii, a późnym wieczorem pozował już w koszulce nowego klubu. Zagra z numerem 7.

Uśmiechnięty, rozpromieniony, z niebanalną blond fryzurą z wygolonym diamentem. – Jeśli ktoś widział moje zdjęcia choćby z czasów gry w Nottingham, może kojarzyć włosy w stylu rasta. Znudziło mi się, czas na zmianę – powiedział serwisowi Legia.Net.

Ale jeśli chodzi o futbol, Hildeberto jest bardziej stały w uczuciach. Po latach gry w Benfice Lizbona i rocznym wypożyczeniu do angielskiego Nottingham Forest, podpisał z Legią aż czteroletnią umowę.

Hildeberto jest jak maszyna

Silny, atletycznie zbudowany, dobrze wyszkolony technicznie. Pracowity i niebojący się walki. Tak przedstawiają 21-letniego Portugalczyka dziennikarze sportowi z Nottingham, gdzie przez ostatni rok grał Hildeberto.

Nowy piłkarz Legii spędził sezon na wypożyczeniu wg rającym w Championship Forest. „On jest jak maszyna. Uwielbiam jego pełną energii grę” – mówił szkoleniowiec Philippe Montanier.

Francuz przekwalifikował Hildeberto z prawego pomocnika w obrońcę. Opłaciło się, bo w nowych okolicznościach Portugalczyk radził sobie dobrze. Strzelał gole, zaliczył dwie asysty. Ale znać o sobie dał wybuchowy charakter piłkarza.

„Berto” trzy razy wyleciał z boiska na agresywne faule. A następcy Montaniera, Gary Brazil i Mark Warburton, takiego stylu gry nie akceptowali. I Portugalczykowi za grę w Forest podziękowali.

– Zdarzało mi się dostawać czerwone kartki, w trudnych, remisowanych meczach na wyjeździe. Czasem aż sam nie wiedziałem, co robić. Wiem jednak, że nie powinienem popełniać takich błędów – powiedział piłkarz serwisowiLegia.com.

Wybuchowy charakter pokazywał już jako junior, w Benfice. W meczu drużyn do lat 19 z FC Porto rzucił się do rywali z pięściami. Powstrzymać musieli go koledzy i ochroniarze.

W Warszawie ma występować jako prawy skrzydłowy, może grać i w obronie, i pomocy. Choć w Benfice, jako junior, był napastnikiem. W klubie z Lizbony do pierwszej drużyny się jednak nie przebił.

– Lubię grać do przodu i wywierać presję na rywalu. Najchętniej gram na skrzydle, bo jestem zawodnikiem ofensywnym. Jestem tutaj jednak po to, by wykonywać polecenia trenera. Będę grał tam, gdzie on mnie wystawi – powiedział Hildeberto.

Legia czeka na napastnika

To trzeci piłkarz, który latem dołączył do Legii. Wcześniej umowy z mistrzami Polski podpisali wracający na Łazienkowską pomocnik Łukasz Moneta oraz były gracz Wisły Kraków Krzysztof Mączyński.

To poważne transfery – zwłaszcza Mączyńskiego, reprezentanta Polski – ale Legia potrzebuje więcej. Przede wszystkim napastnika. – Czekam na ten transfer – przyznał wciąż jeszcze cierpliwy Jacek Magiera.

Ligę Mistrzów przyjdzie mu zacząć z Jarosławem Niezgodą i Vamarą Sanogo w ataku. Niezgoda jeszcze niedawno grał w polskiej młodzieżówce na mistrzostwach Europy, z kolei Sanogo ostatni raz – wyjąwszy mecz z Arką – zagrał siedem miesięcy temu.

Bez obeznanego w Europie napastnika Legii będzie trudno nie tylko spełnić marzenie o grze Lidze Mistrzów, ale też zrealizować obowiązkowy, bo zapisany w budżecie, awans do Ligi Europy.